TOYA TELEWIZJA INTERNET TELEFONIA Telewizja, internet, telefonia ...3 mamy usługi TELEWIZJA INTERNET TELEFONIA
Jest godzina... 14:07 Mamy dziś... Pt 30 lipca

Julity i Ludmiły
  Jutro:
Ignacego i Heleny

Wyślij e-kartkę 

USD 3,09 spadekEUR 4,04 spadekGBP 4,83 spadek

 
Pilot uniwersalny Logitech Harmony One
 
 
 
Data publikacji:27-01-2009
 
Autor recenzji:@ ps
 
Oficjalna strona produktu
 
 
Firma Logitech wprowadzając na rynek serię pilotów Harmony chce odpowiedzieć na coraz szybciej rosnące zapotrzebowanie na możliwość łatwej i szybkiej obsługi wielu urządzeń przy pomocy jednego pilota.

W teście postanowiłem oprócz zestawu, składającego się z urządzeń znanych na świecie producentów (amplituner Marantz, telewizor Funai, DVD LG,video LG) przetestować urządzenia, które są znane głównie z polskiego rynku (czyli DVD Wiwa, dekoder N-box i telewizor Corso).
 
 W pierwszej chwili produkt zwraca uwagę estetyką, która nie ogranicza się do samego pilota, lecz również do ładowarki i opakowania. W zestawie znajdziemy jeszcze: akumulator, kabelek USB, instrukcję, płytę z oprogramowaniem i szmatkę służącą do czyszczenia pilota, który został wykończony „na wysoki połysk”.
Szmatka ma na celu ułagodzenie użytkowników, którzy nie lubią odcisków palców na swoim sprzęcie, a co w przypadku Haromony One jest nie do uniknięcia.
 
 Po rozpakowaniu i zainstalowaniu akumulatora od razu wiemy, że mamy do czynienia z bardzo solidnie wykonanym urządzeniem. Przyciski jesteśmy w stanie odróżnić dotykiem, ergonomia jest dobra dzięki temu, że producent nie próbował ulec modzie na minimalizowanie wszystkiego co elektroniczne. Dzięki temu pilot jest dobrze wyważony, pewnie leży w dłoni i jest miły w dotyku. Przyciski wciskają się pewnie i z wyraźnym „przeskokiem”.
 
 Ładowarka , która swoim kształtem aż prosi aby odkładać pilota na swoje miejsce, zawsze doprowadzi nas do niego, za sprawą niebieskiego światełka. Gdy bierzemy pilota do ręki czujnik ruchu podświetla nam klawiaturę i wyświetlacz dyskretnym blaskiem. Tak więc nawet gdy w pokoju panują egipskie ciemności, możemy bez trudu wykonać wszystkie operacje bez włączania światła.
 
 Klawiaturę obsługuje się bardzo instynktownie, nie trzeba szukać najważniejszych funkcji, bo dla osoby, która choćby średnio zna się na obsłudze urządzeń RTV przyciski po prostu są tam, gdzie były w starym pilocie. Strzałki – to strzałki, klawiatura numeryczna – to klawiatura numeryczna. Schody zaczynają się, gdy chcemy dostać się do tych funkcji, które są rzadziej używane… Wówczas nie obejdziemy się bez użycia wyświetlacza dotykowego .
 
 Pilot został wyposażony w ekran wykonany w oparciu o technologię pojemnościową, która reaguje na drobne ładunki elektryczne gromadzące się na opuszkach palców. Dzięki temu jest trwalszy od tych reagujących na nacisk. Po zaprogramowaniu pilota dostęp do funkcji, które nie zmieściły się na standardowych 40 klawiszach, mamy poprzez ikonki znajdujące się na wyświetlaczu. Ikonki te są opisane w języku angielskim i niestety bezpośrednio po zaprogramowaniu pilota wyświetlają się w sposób dość nieuporządkowany, czyli np. „PwrOn” może być na stronie 2 z 6, a „PwrOff” na 4 z 6.
 
 Przeszukiwanie jest dość kłopotliwe (zwłaszcza na początku używania) ze względu na to że jednocześnie na wyświetlaczu zmieści się tylko sześć ikonek, a przykładowo amplituner posiada funkcji kilkadziesiąt. Wszystkie funkcje i przyciski można co prawda dowolnie konfigurować i programować, lecz nie jest to już łatwa, lekka i przyjemna zabawa, a bardzo mozolna „dłubanina”, przypominająca kopiowanie pojedynczo 500 wpisów z książki telefonicznej jednego telefonu komórkowego do drugiego i może zająć nawet kilka dni.
 
 Kolejnym mankamentem zastosowania wyświetlacza dotykowego jest fakt, że kiedy pilot jest skierowany w stronę sprzętu, a my wygodnie leżymy to aby zobaczyć co jest na wyświetlaczu i znaleźć funkcję, albo celujemy pilotem w sufit albo musimy usiąść.
Panel ma możliwość regulacji czułości, lecz osobiście nie zauważyłem różnicy w obsłudze przy ustawieniu minimum i maksimum. Zarówno w jednym i drugim przypadku zdarzało się, że coś się przełączyło niechcący, lub trzeba było dwukrotnie dotykać.
 
 Niestety nie możemy kupić sobie pilota, przynieść do domu, włączyć. Najpierw musimy go zaprogramować. A potrzebny jest do tego jeszcze komputer z portem USB podłączony do Internetu. Baza danych znajdująca się na serwerze firmy Logitech jest największą tego typu na świecie i stale się rozrasta. Ma zdefiniowanych ponad 225 000 urządzeń oferowanych przez ponad 5000 producentów. Harmony One równocześnie może obsługiwać do 15 urządzeń i szkoda tylko, że producent nie przewidział możliwości obsługi zdalnej tych urządzeń, które korzystają z technologii Bluetooth.
 
 Czy jednak urządzenie które można zaprogramować wyłącznie za pomocą zdefiniowanej bazy danych można nazwać uniwersalnym? Z pewnością nie. Dlatego też konstruktorzy wyposażyli pilota w technologię, która pozwala mu skanować sygnały podczerwieni z innych nadajników, uczyć się ich i w ten sposób przejmować funkcje pilotów urządzeń które nie znajdują się w bazie danych Logitecha.
 
 Sam proces programowania pilota przy założeniu, że wszystkie sprzęty z zestawu znajdują się w bazie, dla osoby na co dzień korzystającej z Internetu, nie powinien być problemem. Kłopoty zaczną się, gdy pilota zakupi osoba nie posiadająca komputera, Internetu lub taka, która używa komputera tylko jako maszyny do pisania. Wówczas nie pozostaje nic innego, jak poprosić kogoś o pomoc.

W takim przypadku możemy raczej zapomnieć, że ktoś będzie miał na tyle czasu, aby grzecznościowo spersonalizować nam pilota pod kątem wszystkich naszych potrzeb i zachcianek, lecz z wgraniem softu dostępnego na serwerze powinien uporać się w godzinę.
Tyle zajęło mi wgranie oprogramowania, założenie konta i zaprogramowanie pilota do obsługi zestawu: telewizor Funai, DVD LG, dekoder N-box, video LG, amplituner Marantz w dwóch opcjach: oglądanie DVD i oglądanie telewizji.
 
 Oprogramowanie bez najmniejszego problemu współpracuje z systemem operacyjnym Windows Vista i przeprowadza przez proces zakładania konta i wgrywania do pilota informacji potrzebnych do sterowania systemem. Każda poprawka w konfiguracji wymaga połączenia się ze swoim kontem na serwerze za pośrednictwem Internetu. Jest to dość uciążliwe, gdyż jeśli padnie nam sieć – nie możemy z pilotem zrobić dosłownie nic. Program poinformuje nas, że nie ma połączenia z serwerem i podziękuje za współpracę.
 
 W moim przypadku na szczęście się to nie przydarzyło i mogłem spokojnie zabrać się za przekonfigurowanie systemu na DVD Wiwa i telewizor Corso. Z zaskoczeniem stwierdziłem, że Wiwę znalazłem w bazie danych i ręcznie programować musiałem tylko telewizor.
 
 Odbywa się to poprzez zaznaczanie na ekranie komputera przycisku, który będziemy wciskali na oryginalnym pilocie, nacelowaniu na siebie odpowiednio urządzeń i naciśnięcie tego przycisku. Harmony One przechwytuje sygnał i go zapamiętuje . Czasami poprosi o powtórne naciśnięcie – to oznacza, że nie był w stanie dokładnie zeskanować impulsu. Czynności te nie są już takie intuicyjne jak programowanie sprzętu z listy.
 
 Największy problem jaki napotkałem (którego z resztą nie udało mi się rozwiązać) to zdefiniowanie wejść do telewizora – oprogramowanie narzucało mi pewne nazwanie wejść nie przyjmując nazw, które były zdefiniowane w telewizorze. Z tego powodu mogłem wejścia zmieniać przez kolejne naciśnięcie tego samego przycisku, a nie mogłem w żaden sposób przypisać konkretnego wejścia do trybu oglądania DVD czy telewizji.
 
 Również niektóre funkcje działały inaczej niż w przypadku pilota oryginalnego – przykładowo podgłaśnianie i ściszanie telewizora odbywało się co dwa poziomy – czyli jedno naciśnięcie – dwa oczka głośniej lub ciszej.

Ciekawym rozwiązaniem jest umożliwienie użytkownikowi zaprogramowanie pilota tak aby przenieść ciężar obsługi poszczególnych urządzeń na obsługę poszczególnych funkcji całego zestawu. Od tej chwili chcąc oglądać film na DVD nie musimy: włączać telewizora, DVD, amplitunera, ustawiać wejścia sygnału na TV i amplitunerze i odpowiedniego procesu obróbki dźwięku.
 
 Wystarczy nacisnąć przycisk „Activities” i wybrać „Odtwarzanie DVD” – resztę załatwi za nas pilot. Co więcej, nie ma problemu, aby zaprogramować mu opóźnienia w wysyłaniu poszczególnych impulsów (o ile urządzenie tego wymaga) lub nauczyć go, że podczas oglądania DVD głośność regulujemy na amplitunerze, a podczas oglądania telewizji na telewizorze, że muzyki słuchamy stereo, a film oglądamy z dźwiękiem 3:2:1.

Jednocześnie zostały wyeliminowane dwa męczące problemy:
- nie musimy używać kilku pilotów aby np. oglądać film DVD,
- nie musimy po kolei zmieniać na pilocie obsługiwanego sprzętu (o ile już używamy pilota, obsługującego kilka sprzętów).
Wszystko to dzieje się automatycznie i obsługa może być bardzo intuicyjna o ile tylko pilot jest prawidłowo zaprogramowany.
 
 Harmony One jako urządzenie do sterowania zdalnego sprawdza się dosyć dobrze, bez problemów obsługuje sprzęt z odległości 6 - 7 metrów. Kiepsko radzi sobie ze „sztuczką” z odbijaniem sygnału od ścian, choć tu rolę odgrywa również sposób wykończenia pokoju.
Podczas testów nie udało mi się sprawdzić na ile wystarcza akumulatorek, ponieważ po kilku dniach bez ładowarki poziom naładowania baterii nie spadł nawet o kreseczkę.
 
 Podsumowując: pilot Logitech Harmony One sprawuje się na tyle funkcjonalnie na ile jest to możliwe. Osoby, które nie lubią zmian, lub są troszkę „z techniką na bakier” mogą nie podzielać naszego entuzjazmu i tęsknie spoglądać w kierunku szuflady, w której leży schowanych pięć starych pilotów. Jeśli jednak ktoś się przełamie i poużywa Harmony One przez tydzień lub dwa – powinien zauważyć, że ma on zdecydowanie więcej zalet niż wad.


 
 
© 2010 TOYA Sp. z o.o.
Grupa TOYA |  Praca w TOYA |  Polityka prywatności |  Jakość sieci
The Weather Channel